Ty te moesz mie wasn wizytwk...
Fundriser Wolontariusz Webmaster Dariusz Gierej  Fundriser Wolontariusz Webmaster Dariusz Gierej

Jestem Wolontariuszem Fundraiserem

Fundraising - proces zdobywania funduszy poprzez proszenie o wsparcie osób indywidualnych, firm, fundacji dobroczynnych lub instytucji rządowych. Fundraising jest związany zasadniczo z działalnością charytatywną. Zbieranie środków na cele społeczne.

Pozyskujemy przyjaciół - tak o swojej pracy mówią fundraiserzy, którzy przekonują rozmaite firmy, ze warto zostać darczyńca. Fundraising (z ang. "fund" - fundusz i "raising" - zbieranie) polega na profesjonalnym pozyskiwaniu funduszy na rzecz organizacji charytatywnych i pozarządowych. Zbieranie funduszy na cele społeczne.

Wolontariusze - Fundraiserzy - profesjonalni pośrednicy dobra

Fundraising to nie zabawa w zbieranie pieniędzy na działalność statutową organizacji, ani akcja „z doskoku”. To bardzo precyzyjnie zaplanowana kampania budowania wzajemnego zaufania pomiędzy darczyńcą/sponsorem a beneficjentem. To sztuka szukania wzajemnych korzyści tam, gdzie ich nie widać na pierwszy rzut oka. A przede wszystkim profesjonalny fundraising to gwarancja stabilnego funkcjonowania organizacji pozarządowej.

Coraz więcej organizacji pozarządowych wychodzi z założenia, że zdobywanie pieniędzy wymaga przemyślanych i kompetentnych działań. Ze względu na potrzebę inwestowania w profesjonalistów, którzy potrafią skutecznie pozyskiwać fundusze, powstają nowe miejsca pracy i specjalne działy w organizacjach.

Jak wygląda dzień fundraisera? Liczne telefony, maile, spotkania, pozyskiwanie informacji, utrzymywanie kontaktów z innymi organizacjami... Czas pracy nie zawsze jest normowany. Trzeba więc być elastycznym; nieraz po godzinach pędzić na spotkanie z potencjalnym darczyńcą

Fundraiser musi silnie identyfikować się z misja organizacji pozarządowej. Nie może być osoba stojąca obok, kimś na zlecenie. Musi być przekonany o słuszności idei, gdyż dzięki temu sam będzie przekonujący. Kluczem do sukcesu ma być pasja i zaangażowanie. Fundraiserzy przywiązują również bardzo duża wagę do kodeksu etycznego. Postawienia misji filantropii ponad własnym zyskiem, wykonywanie swojego zawodu w sposób prawy i uczciwy, promowanie zawodu fundraisera poprzez własną postawę - to jego przykładowe założenia.
Liczy się przede wszystkim komunikatywność, siła przebicia i odwaga. To nie jest praca dla osób nieśmiałych i malomownych. Trzeba się przygotować, że nie zawsze będzie łatwo dotrzeć do potencjalnych sponsorów i nawiązać kontakt. Potrzeba wiec dużo determinacji.
Jest to bardzo ciekawa i rozwijająca praca, dająca wiele satysfakcji. Mówimy, że polega na pozyskiwaniu przyjaciół. Fundraiser osiąga sukces, gdy udaje mu się nie tylko pozyskać pieniądze, ale stworzyć środowisko darczyńców, którzy utrzymują cały czas pozytywne relacje z organizacjami pozarządowymi.

Fundraiser ma zresztą obowiązek informować darczyńców, w jaki sposób ich pieniądze zostaną spożytkowane. Darczyńca ma prawo do tej informacji, ale działa tu też prosta psychologiczna zasada. Jeśli ludzie wiedzą, że ich datki zostały dobrze wykorzystane, będą skłonni poprzeć organizację po raz kolejny. Dlatego fundraiser nigdy nie zrywa kontaktów z darczyńcami. A nawet potencjalnymi darczyńcami, istnieje bowiem zasada, że temu, kto odmówił za pierwszym razem, będzie trudniej zrobić to po raz kolejny. W tym zawodzie niezbędna jest więc konsekwencja.

Czasem przeważa jedno właściwie dobrane słowo. Na szkoleniach fundraiserzy przechodzą tzw. test windy - muszą w ciągu 30 s przekonać do udzielenia wsparcia swojej organizacji osobę spotkaną w windzie. Ale w tym zawodzie nie warto manipulować rozmówcami. W październiku 2006 fundraiserzy z 26 państw przyjęli Międzynarodową
Deklarację Zasad Etycznych w Fundraisingu. Polscy fundraiserzy przywiązują do niego bardzo dużą wagę. - Ten zawód może się skompromitować tylko raz. Potem nikt nam już nie zaufa - mówi Robert Kawałko prezes Polskiego Stowarzyszenia Fundraisingu (PSF). Nie wszystkich uda się przekonać. Dlatego mówi się, że fundraiser musi pokochać dwa słowa: "dziękuję" (nawet tym, którzy odmówili) oraz "nie".


Co właściwie umie fundraiser?

Po pierwsze - potrafi znaleźć sponsora. Wie, którą firmę poprosić o wsparcie. - Biznes angażuje się w działania charytatywne głównie z powodów marketingowych. Trzeba wiedzieć, na jakim wizerunku zależy przedsiębiorstwu, znać jego politykę społeczną.

Po drugie - umie rozmawiać. Na spotkania przychodzi doskonale przygotowany. - Na szkoleniach robimy tzw. test windy. Przejażdżka windą trwa ok. 30 sekund. Fundraiser powinien w tym czasie zdążyć przedstawić komuś, na czym polega projekt, do którego wsparcia chce namówić - mówi Robert Kawałko.

Po trzecie - jest przekonujący. - Umie udowodnić panu prezesowi, że wspierając organizację, robi dobry interes, bo przyczynia się np. do tego, że młodzi ludzie zamiast siedzieć na ławkach, spędzają pożytecznie czas w świetlicach i wyrastają na porządnych

Fundraiser jest ambasadorem swojej organizacji i obowiązują go wszystkie cnoty ambasadora: punktualność, kultura, empatia, umiejętność negocjowania. - W tym zawodzie trzeba polubić dwa słowa: "nie" i "dziękuję". Podziękowanie darczyńcy to jedno z najważniejszych przykazań w dekalogu naszego zawodu.

Finanse na dłoni

Jednak fundraising to nie tylko pieniądze. - To zajęcie bezpośrednio wiąże się z propagowaniem idei filantropii. Zadaniem fundraisera jest przekonanie ludzi, że warto wspierać organizacje pozarządowe dlatego, że ich działalność służy całemu społeczeństwu.

Robert Kawałko dostał kiedyś e-mail od fundacji, która poprosiła go o wpłatę 50 zł. Odpisał, by przesłali mu raport finansowy za ubiegły rok. Fundacja więcej się nie odezwała.

Żeby wzbudzić w darczyńcach hojność, niezbędna jest etyka. Dobra, godna zaufania organizacja jest jak najbardziej przezroczysta. Przede wszystkim ujawnia, co robi z pieniędzmi ofiarodawców - twierdzi Robert Kawałko.

Rolą fundraisera jest nie tylko poprosić o datek, ale też pokazać darczyńcy, że jego pieniądze zostały wykorzystane w sposób właściwy i zgodny z przeznaczeniem. Słowem: powinien rozliczyć się z ofiarodawcą. Wystarczy 20 sekund i dostęp do Internetu, żeby sprawdzić, co dzieje się z Funduszami, które ludzie przekazali fundacji – stowarzyszeniu. Sprawozdania finansowe są publikowane na bieżąco na stronach www tych organizacji, które się szanują i zależy im na rozwoju.

To ważne. Trzeba mieć świadomość, że jeśli człowiek poczuje się przez kogokolwiek naciągnięty lub oszukany, zniechęci się do filantropii w ogóle - przekonuje Robert Kawałko.

Zatrudnienie fundraisera to długoterminowa inwestycja, na efekty jego pracy trzeba czekać. Najpierw buduje on z darczyńcami dobre relacje, czyli kapitał społeczny organizacji, a pieniądze przychodzą później. Dlatego radzimy organizacjom, by tworzyły wieloletnie etaty dla fundraiserów - mówi R. Kawałko. Fundraiser oczekiwać może zatem stabilnego zatrudnienia. Wynagrodzenie zależy od tego, dla jakiej organizacji lub instytucji będzie pracował, jednak raczej nie ma tu wielkich pieniędzy. Najważniejsza zasada: fundraiser zawsze pobiera stałą pensję, a nigdy prowizję czy procent od zebranych przez siebie funduszy. Najczęściej wynagrodzenie wynosi około połowy średniej płacy krajowej. Dobrzy fundraiserzy są jednak poszukiwani - za o wiele większe pieniądze - także w innych krajach UE.

W USA i krajach UE fundraiserzy znajdują zatrudnienie w uczelniach, szpitalach, instytucjach kulturalnych. Aż 56 proc. budżetu nowojorskiego Metropolitan Museum of Art stanowią darowizny i granty (dotacje miasta to 14 proc.). Bartłomiej Pawlak, który pisał pracę magisterską o fundraisingu, od trzech lat pracuje jako fundraiser Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. W jego dziale pracują obecnie dwie osoby. W USA dla porównania- nawet 30 osób, a zebrane przez nich fundusze to 20 proc. budżetu.

Kim są fundraiserzy?

W czasach internetu, baz danych i bilboardów potrzeba coraz więcej wiedzy z takich dziedzin, jak budowanie wizerunku, zasady zbierania i rozliczania darowizn czy komunikacja z darczyńcami. To dlatego nie da się już budować szpitali i stadionów albo opiekować się zabytkami bez specjalistów, którzy będą zabiegać o fundusze codziennie, regularnie i profesjonalnie. Fundraiserzy to ci, którzy biorą na siebie odpowiedzialność zapewnienia funduszy na sfinansowanie takich zamierzeń i ich kontynuację. Na Zachodzie każda uczelnia, hospicjum, a nawet zespoły Formuły 1 mają swoich fundraiserów i bez nich nie mogłyby funkcjonować, bo to oni znajdują sponsorów, piszą wnioski o dotacje, zjednują hojnych darczyńców. W USA czy w Wielkiej Brytanii fundraising jest zawodem i jestem przekonany, że za kilka lat tak samo będzie w Polsce.

Profesjonalizacja działań związanych z pozyskiwaniem funduszy na działalność charytatywną jest bardzo ważna.

Istotą fundraisingu jest budowanie wieloletnich, stabilnych relacji z otoczeniem: urzędami, sponsorami, członkami organizacji i jej darczyńcami. Wystarczy sobie uświadomić, że każdemu darczyńcy należy podziękować za pomoc i powiadomić go, co stało się z podarowanymi przez niego pieniędzmi. Jeśli ofiarodawców jest kilka tysięcy, to staje się oczywiste, że żaden prezes nie poradzi sobie z tym zadaniem samodzielnie: ktoś musi napisać listy, zaadresować je i wysłać, a czasem też zadzwonić do wielu z tych osób czy się z nimi spotkać. To dlatego potrzeba ludzi, którzy będą posłańcami czy wręcz ambasadorami organizacji w jej staraniach o wsparcie. Tam, gdzie fundraising już działa to dzięki profesjonalnym fundraiserom zarządy klubów sportowych, domów dziecka czy teatrów nie muszą ciągle myśleć o pieniądzach, lecz zajmują się sportowcami, dziećmi i aktorami i dzięki temu lepiej im służą. W stosunkowo niewielkich uczelniach amerykańskich zatrudnia się nawet ponad 200 fundraiserów, którzy codziennie podtrzymują kontakt pomiędzy absolwentami a ich byłą szkołą. Te bliskie relacje owocują hojnością - np. w Swarthmore College aż 80% absolwentów wspiera finansowo swoją byłą uczelnię. Pomagają budować stadiony, akademiki, laboratoria i fundują stypendia.

Jakie błędy uniemożliwiające otrzymanie dotacji lub znalezienie sponsora popełniają najczęściej fundacje i stowarzyszenia?

Najczęstszy błąd to szukanie pieniędzy „za pięć dwunasta", w ostatniej chwili. W tym stylu można prosić o pomoc tylko w razie jakiejś katastrofy czy klęski żywiołowej. Prośby zaś zwykle dotyczą przedsięwzięć, które można zaplanować nawet z kilkuletnim wyprzedzeniem. Na szkoleniach z fundraisingu zachęcamy więc organizacje, by stworzyły dla siebie kilkuletnie plany działania. Wtedy unika się zaskakiwania sponsorów, którzy zwykle potrzebują nawet paru miesięcy na podjęcie decyzji, zwłaszcza gdy muszą ją konsultować z przełożonymi albo zaplanować w budżecie.

Inny błąd to proszenie w nieodpowiedni sposób. Na przykład z góry wiadomo, że list z prośbą o pomoc powielony sto razy i wysłany do stu firm znalezionych w książce telefonicznej to zwykła strata czasu i pieniędzy. Sponsora trzeba starannie wybrać i poznać jeszcze zanim zadzwonimy z prośbą o spotkanie czy wyślemy list. Na skuteczne proszenie jest następująca recepta: należy prosić odpowiednią osobę, o odpowiednią kwotę, na odpowiedni cel, w odpowiedni sposób i w odpowiednim czasie. Spełnienie tych pięciu warunków gwarantuje sukces. Warto też nastawić się na cierpliwość: podobno Janina Ochojska powiedziała kiedyś, że nikt jeszcze nie odmówił jej pomocy więcej niż 13 razy. A ludzie zniechęcają się zwykle bardzo szybko - to kolejny błąd.

Nie bez powodu fundraiserzy nazywają siebie pośrednikami dobra. Są świadkami szczęścia obdarowywanych, ale także tych, którzy dają. Piotr Pogon do dziś wspomina darczyńcę, który tłumaczył mu, że przekazanie pokaźnej kwoty na pomoc komuś potrzebującemu sprawiło, że choć przez jeden dzień poczuł się lepszym człowiekiem.

Ciągła walka o pieniądze hamuje rozwój wielu organizacji. - Często ludzie pracujący w organizacjach są tak zajęci zdobywaniem pieniędzy, że na nic innego nie mają już czasu. Jeśli zgłosi się do nich kolejny potrzebujący, to będzie to dla nich kłopot - potwierdza Robert Kawałko, prezes Polskiego Stowarzyszenia Fundraisingu (PSF). - Chcemy, żeby w każdej organizacji pracował człowiek, który będzie troszczył się o pieniądze - deklaruje.
Gdzie fundacja może zwrócić się w poszukiwaniu fundraisera?
Jeszcze nie ma w Polsce profesjonalnie wyszkolonych fundraiserów - ich regularne szkolenia i certyfikacja rozpoczną się dopiero latem 2008 roku. Jest za to coraz więcej praktyków-samouków, którzy dzięki pracowitości i wytrwałości osiągają sukcesy. Tych, którzy już teraz chcą zatrudnić specjalistę od poszukiwania funduszy zachęcam do zamieszczania ogłoszeń na stronie www.ngo.pl, ale muszą nastawić się, że będą sami musieli sobie takiego specjalistę wychować. Mogą w tym liczyć na pomoc Polskiego Stowarzyszenia Fundraisingu, które ułatwia udział w szkoleniach oraz dostęp do ekspertów i doradców.
Czy można oszacować, ile osób pracuje aktualnie w tym zawodzie w Polsce? W jaki sposób można się go nauczyć? Jakie trzeba mieć kwalifikacje i predyspozycje?

Na pierwszą konferencję fundraiserów, która odbyła się w kwietniu w Krakowie przyjechało 200 osób. Myślę, że w Polsce fundraiserem nazywa siebie najwyżej kilkaset osób, ale to dlatego, że zbieraniem funduszy zajmują się głównie członkowie zarządów i inni pracownicy i jest to dla nich działalność dodatkowa. Z czasem, gdy organizacje będą się rozwijać i mieć coraz więcej zadań związanych z poszukiwaniem funduszy, grono fundraiserów szybko się powiększy. Wierzę, że będą to ludzie zaangażowani w misję organizacji, dla których będą pracować, nastawieni na służbę potrzebującym. Ci, którzy w fundraisingu nie szukają przyjaciół i sojuszników w budowaniu wspólnego dobra, lecz tylko pieniędzy, rzadko odnoszą sukces. Fundraiser ma być ambasadorem, a więc wyglądać, mówić i zachowywać się tak, by przez długi czas móc właściwie reprezentować swoją organizację i jej podopiecznych. Jeśli takiej dojrzałości i profesjonalizmu oczekujemy od fundraiserów, to oczywiste staje się, dlaczego na Zachodzie większość z nich to osoby już niemłode, ale za to doświadczone i ustabilizowane życiowo. Na nich można zawsze polegać, a i im łatwiej pracować, bo wykorzystują swoje umiejętności i kontakty zdobyte w innych zawodach. Dla amerykańskich fundraiserów poszukiwanie funduszy to często trzecia lub czwarta praca z kolei.

Dariusz Marek Gierej http://fundraiser.cba.pl,skype: dariusz.gierej, tel. +48 790 372 620

Więcej o mnie:
http://marekgierej.wizytowka.pl
http://dariusz.gierej.wizytowka.pl

Galeria zdjęć:
http://picasaweb.google.com/110689976549534847485




 
 
 
 
Fundriser Wolontariusz Webmaster Dariusz Gierej
Cały kraj; tel. skype: dariusz.gierej,
e-mail: , www: